| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
AAAA Nowy adres
BLOGI
BLOXY
FBA - FAJNY BLOX ALLIANCE:
GAZETY I INNE:
LANDSCAPE:
MIASTA
MOJE:
NATURA 2000:
PRZYDATNE
PRZYRODNICZE:
ROŚLINY
RZECZNE STRONY
TURYSTYCZNE i INNE
WARSZAWA
Z
Tagi

Kategorie: Wszystkie | Akcje dla Polski | Kapsle | Osobista | Polska wita | Utopie | Zdjęcia | arch-notki | przyrodnicze | łeb2zero
RSS
poniedziałek, 07 stycznia 2013
polska gospodarka

to misie podoba w Bydgoszczy: W Zachemie zostało około setki pracowników. - Zajmą się wyprzedażą majątku, obsługą energetyki, wody i ścieków...

a teraz w Rzeszowie to misie podoba: Zelmer niemal na pewno trafi w ręce niemieckiej grupy Bosch Siemens. Według komunikatów zarządu niemiecka firma zamierza utrzymać markę i zatrudnienie w rzeszowskiej firmie... Co o sprzedaży akcji sądzą eksperci? - Na pierwszy rzut oka decyzja ta może być zaskoczeniem, ponieważ po pierwsze BSH ma już dziś silną pozycję w segmencie małego AGD w Polsce (nr 3 po Zelmerze i Philipsie), a po drugie, biorąc pod uwagę ograniczoną liczbę nowoczesnych technologii w branży AGD, BSH nie kupuje Zelmera dla innowacyjności jego produktów, i po trzecie, Zelmer wykazywał historycznie dobre wyniki finansowe i marże powyżej średniej rynkowej...

Jak pomyślimy o Wedlu, ELWRO z Wrocławia, warszawskiej FSO, odlewni URSUS w Lublinie, fabryce kombajnów Bizon w Płocku czy wielu innych firmach sprywatyzowanych przez nas, tylko po to, by je zmarginalizować to w zasadzie co stoi na przeszkodzie, żeby wystawić na sprzedaż polskie państwo. Skoro praktycznie wyzbyliśmy się wszystkiego, co polskie, to po co ta państwowość? Wystawić na sprzedaż cały kraj i będzie spokój.

Żeby tylko nie kupili nas Chińczycy. Ale przecież można ustawić przetarg tak jak większość, że wygrywa ten kto ma wygrać :) Ja poproszę o Francuzów. Dobre żarcie, wino, wysoki standard, a przy okazji luzik, bez napinki, dużo wolnego i wysoki socjal :) No po co nam ta Polska?

ps. wczoraj kupiłem sznurowadła. takie zwykłe czarne, metr dwadzieścia. sprowadzone zostały z Francji :)

sznurowadła

niedziela, 16 grudnia 2012
ortografia

zdając sobie sprawę, że głos mój niewiele wart to niemniej wyrażam poparcie postulatów profesora Jaczewskiego:

ortografia

nic pożytecznego z tego nie ma. a przecież reformy już były. czas na kolejne

czwartek, 31 maja 2012
reforma języka polskiego

reforma języka polskiego jest wg. mnie nie tylko przydatna, ale niezbędna. jak patrzę na dziecko, które z radością ucząc się pisania, smaruje 'u' w miejsce 'ó', 'rz' w miejsce 'ż' to się zastanawiam po co ten trud, po co te stresy i komu to potrzebne. a jak widać na starym krzyżu kiedyś pisano różnie i komu to przeszkadzało. dość tej poprawności. nieh język polski będzie prosty, pżejżysty i logiczny. nie hcemy sobie komplikować życia (no właśnie, a dlaczego nie rzycia?) i go utrudniać nielogicznymi zasadami. niepotżebnie trudnej ortografii muwimy zdecydowane nie!

kżyż

kżyż z okolic Zamościa. Odwruć głud - prostsze? a, że dziwnie wyglonda to pżywykniemy do tego.

niedziela, 31 października 2010
Zakazać święta zmarłych

Im dłużej przygląam się temu świętu tym bardziej czuję się przekonany, że ktoś, nie wiem - rząd, prezydent, prymas, czy sam benedykt szesnasty powinien zakazać nam Polakom to święto obchodzić. Odwołać dzień wolny, wysłać nas do roboty.

Dla naszego dobra. Idea święta jest być może słuszna. Pamięć o przeszłych pokoleniach, o przodkach. Miłe, ale na zeusa święto staje się coraz bardziej patologiczne.

Ja od paru lat nie ruszam się z domu w to święto. raz, że już nie jest tak miło i ciepło, nie chce mi się już na wieś jechać. Dwa, że wolę nie ryzykować życia i zdrowia rodziny. Jak donoszą dziś publikatory: Od piątku na polskich drogach w 234 wypadkach zginęły 24 osoby, a 291 zostało rannych. To więcej niż w ubiegłym roku zginęło przez cały listopadowy weekend. Rok temu w dniach 31 października-1 listopada w 186 wypadkach drogowych śmierć poniosło 18 osób, a 419 zostało rannych. To pewnie najgorszy wynik w skali całej Europy.

Drugą sprawą jest patologiczny przerost formy nad treścią. Jak widzę reklamę: "nasze znicze palą się 110 godzin" to myślę sobie jakie to kurwa ma znaczenie. Że co? Że przyjdzie szwiagier i zobaczy, o Heniek był, patrz Krysiu - zwróci się do żony -  jego znicz się ciągle pali.

Jakie to ma znaczenie, że znicze palą się 10 czy 110 godzin. Co wyrazimy? Że nasza pamieć jest lepsza, bo znicz dłużej się palił? Że bardziej pamiętamy od szwagra, bo kupił 90 godzinny?

Dołóżmy jeszcze wielkośc tych zniczy. W seksie rozmiar ponoć nie ma znaczenia, widocznie w przypadku trupów jest inaczej. Szwagier kupił 110 godzinny, za to my ze żono kupimy większe i w papieża, naszego papieżyka oczywista rzecz. Co prawda kościół apeluje o rozsądek i umiar: "Mniej plastiku, a więcej ducha - apeluje biskup Zbigniew Kiernikowski przed Uroczystością Wszystkich Świętych i Dniem Zadusznym. Ksiądz biskup zawraca uwagę, że wokół ozdabiania grobów powstał już cały przemysł, którego produkty zaczynają nam przesłaniać sens tego święta", ale to zdaje się nie ma żadnego odezewu. Jedynie radykalne rozwiązania mogą coś zmienić.

Dodajmy do tego aspekt bezsensownej produkcji ton, mega ton śmieci. Koszty związne z reorganizacją transportu miejskiego, zwiększonego zaangażowania policji (niech w tym czasie robią coś sensownego), w końcu koszty zdrowotne, rehabilitację poszkodowanych w rozlicznych wypadkach drogowych to mamy obraz bezsensu tego święta.

Wzywam zatem, wołam samotnie, bez nadziei, szans i zrozumienia, ale wołam SKOŃCZMY TEN ABSURD. ZDELEGALIZUJMY ŚWIĘTO ZMARŁYCH. Idźmy tego dnia normalnie do roboty wyjdzie nam wszystkim to na zdrowie.

czwartek, 07 października 2010
Jezioro Centralne

Niniejszym zaczynam opis projektu budowy Jeziora Centralnego w Polsce. Miejsce Polska Centralna, okolice środka Polski - miejscowości Piątek.

Charakterystyka miejsca: Polska Centralna jaka jest każdy wie. Jest nudna i brzydka. Do bólu. Pewne informacje o urodzie tych stron są zawarte w popkulturowych dziełach. Kult śpiewa o Kutnie, które jest brzydkie, że pękają oczy itp. Nie jest to obraz całościowy, niemniej daje jakieś tło.

Przelećmy po kolei. Zaczniemy od środka kraju - Piątku, potem sprawdzimy co kryje się w okolicy w promieniu do ok. 40 km

a/ Piątek

Za środek Polski uważa się miejscowość Piątek. I super tylko czy ktoś wie jak tam jest? Ja nie i nie zamierzam się tam wybierać. Podobnego zdania jest zapewne większość Polaków. Nie słyszałem o rozbudowanej bazie noclegowej w Piątku. Raczej nie tam jeżdżą moi znajomi. Patrząc na mapy gugla i zdjęcia z panoramio nie zmieniam zdania. Do Piątku pojadę tylko jeśli będę musiał. Piątek bowiem wygląda jak na zdjęciu - czyli nie wygląda...

piątek, środek Polski

b/ Ozorków

Wybaczcie, ale nie mam wiedzy na temat Ozorkowa. Nie znam nikogo, kto by tam był. Być może mój pogląd na Ozorków jest błędny, ale znam ludzi, którzy byli w Kłodzku, Sandomierzu, Darłowie, Giżycku i wielu innych rozmaitych miejscowościach. Nitk nie był w Ozorkowie. Prawda jest brutalna. Ozorków ludzi nie interesuje... Wikipedia podaje, że znajdują się tam rzeczy godne uwagi - m.in. jakiś pałac i drewniane domy tkaczy i sukienników. Niemniej zdjęć nie dali, więc raczej te zabytki nie spowodują, że zechcemy pojechać do Ozorkowa. Myślę, że mój plan jest lepszy.

c/ Kutno

Kazik śpiewał o Kutnie, większości wystarczy (Czy byłeś kiedyś w Kutnie? Na dworcu w nocy. Jest tak brudno i brzydko, że pękają oczy). Mit brzydkiego dworca został też ostatnio obalony na pewnym blogu. Dworzec nie jest aż tak brzydki, ale nie z samego dworca Kutno się składa.

Sam też byłem w Kutnie. Nie jest aż takie brzydkie. Ale więcej tam nie mam zamiaru jechać. Przeciętne miasto z którego się nic nie zapamiętuje poza tym, że istnieje.

Wujek gugle o Kutnie mówi różne rzeczy, wybrałem dwie wypowiedzi. Złą: "Kutno jest brzydkie, szare, brudne, sypiące się i śmierdzące. Pełne toczących się pijaków i nastoletnich matek z wózkami" oraz dobrą: "Kutno nie jest takie brzydkie zeby odstraszalo inwestorow".

d/ Łęczyca

Jasny punkt na naszej mapie. Byłem, znam ludzi, którzy byli. Miasto jest ok. nawet bardzo ok. Ma zamek, ładny rynek z ratuszem. Niemniej wg mojego planu Łęczyca może tylko zyskać :)

e/ Żychlin

???????? Tyle umiem napisać o Żychlinie. Wiem tylko, że tam produkuje się transformatory. Fabryka transformatorów nie ma wg mnie wpływu na atrakcyjność miasta. Nie znam nikogo, kto zamierzał wybrać się do Żychlina. Niestety wujek gugle też nie ma litości dla Żychlina - jedno z pierwszych wyszukanych zdjęć

żychlin

f/ Łowicz

Przypadek Łęczcy. Miasto daje radę. Na raz, zwiedzający nie pożałuje, ale wracać co rok nie będzie. Mój plan może miastu pomóc.

g/ Głowno

G jak Głowno czy może jak gówno. Nie wiem, widziałem, byłem, ale co tam jest to nie wiem, bo od razu zapomniałem. Może jestem niesprawiedliwy, ale nic tam nie ma. Miasto posiada zupełny brak cech szczególnych.

h/ Zgierz

Przypadek jak z Ozorkowem. Nie znam nikogo, któ by się tam wybierał lub był. Może nie jest tam tragicznie brzydko, ale zdecydowanie jednak ludzi nie ciągnie by tam jeździć. Wujek gugle na zapytanie Zgierz jako pierwsze pokazuje to zdjęcie.  Nie jest dobrze

zgierz

A to mapa. W promieniu większym mamy jeszcze takie perły jak Skierniewice, Sochaczew, Aleksandrów Łódzki czy Brzeziny. Nie oszukujmy się środek Polski to całkowita dupa w zakresie miast.

Spójrzmy na mapę. Może chociaż przyroda...

środek polski

Niestety przyroda nas tu nie rozpieszcza. Nudna równina pozbawiona lasów. Do najbliższego parku narodowego, do Kampinosu daleko. Rzeka Bzura to nie Wda czy Krutynia, tu się nie spływa kajakami... Daleko cetrum Polski do takich regionów jak Mazury, Kotlina Kłodzka, Kaszuby czy nawet do Roztocza.

Środek Polski jest słaby. To trzeba zmienić!

Mój plan jest prosty przewiduje budowę w tym regionie wielkiego jeziora. Mają Węgrzy swój Balaton. Przyćmimy ich! Mają Szwajcarzy swoje jezioro Genewskie. Damy i im radę! Włosi chlubią się jeziorem Garda, Austriacy i Niemcy Bodeńskim. A my? Też musimy coś mieć!

Od Kutna po Łowicz, od Strykowa po Żychlin. Zatopimy nieciekawy środek Polski. Zbudujemy nie tylko wielkie jezioro, ale z wykopanej ziemi zbudujemy trzy stożki wulkaniczne oraz niewielkie pasmo górskie. Jezioro w znacznej części będzie leżeć w dolinie Bzury. To woda z tej właśnie rzeki zapełni jego brzegi.

Jezioro może mieć prawie 50 km długości od Łęczycy do Łowicza, oraz ponad 35 km z północnego do południowego brzegu. Linii brzegowej nie umiem teraz policzyć, ale starczy jej dla wielu ludzi. Tak popularne działki letniskowe, które rosną jak grzyby po deszczu na Mazurach będą mogły stanąć i tu.

Oto plan:

Urozmaicona linia brzegowa z licznymi zatokami. Trzy wyspy dla żeglarzy. Jedna dokładnie tam, gdzie znajduje się miejscowość Tum z romańską kolegiatą. Widzicie tą kolegiatę. Na wyspie pośród fal, a nie jak teraz na płaskiej bezdrzewnej, nudnej równinie. Będzie pięknie.

Na północy niewielkie pasmo górskie, dwa szczyty, pomiędzy nimi przełęcz. Od południoweg zachodu, dwa, a południowego wschodu jeden stożek wulkaniczny. Góry zalesimy, stworzymy trasy spacerowe, ale również trasy narciarskie.

jezioro centralne

[kliknij w mapę zobacz większy format]

Co możemy zyskać. Wszystko! Od poprawienia atrakcyjności turystcznej środka Polski po zmniejszenie korków. Pomyślcie, że korki w znacznym stopniu tworzą mieszkańcy wielkich miast cetrum kraju czyli Warszawy i Łodzi, którzy masowo jeżdżą nad jeziora (Mazury), nad morze, w góry. Po co budować drogie autostrady, skoro można przybliżyć im te góry i wodę. W końcu uzyskamy uzdrowienie naszej narodowej duszy.

Szczegóły poniżej. Zyski społeczne będą ogromne!

* Warszawiacy, ludzie z Łodzi nie będą tracić czasu w korkach. Nie będą też tracić paliwa na długie dojazdy do odległych miejsc turystycznie atrakcyjnych (nad morze ze stolicy jest ponad 350 kilometrów. Do jeziora Centralnego z Warszawy będzie nieco ponad 80 km. Do Zakopanego z Warszawy jest ponad 400 km.) Nie każdego stać na rekreację. Zestresowani pracownicy są mniej wydajni. Zyskamy też w wymiarze gospodarczym!

* Koszty budowy dróg spadną - nie będą potrzebne. Oszczędzimy budżet i deficyt. Przyszłe pokolenia nie będą musiały spłacać naszych długów na budowę dróg.

* Miasta, do dziś pomijane w turystycznych destynacjach staną się mekkami turystów. Spadnie bezrobocie w Kutnie, Łęczycy, Łowiczu. Zahamuje się migracja z tych miast do większych ośrodków. Centrum kraju będzie kwtinącym regionem.

* Stanieją grunty letniskowe nad polskimi jeziorami i rzekami. Więcej ludzi będzie stać na działkę za miastem. Polacy się zrelaksują, odprężą od codziennego stresu. Będą uprawiać sporty wode i spacerować po wulkanicznych stożkach. W efekcie spadną też koszty ochrony zdrowia. Wysportowani ludzie wszak mniej chorują.

* Zyskamy na dumie narodowej. Jak Balaton jest częścią tożsamości Węgrów, są z niego dumni, tak my będziemy mieć coś, czym będziemy koić naszą łaknącą sukcesów narodową duszę. Taki kraj jak Polska potrzebuje sukcesów międzynarodowych! Nawet, mimo ogłoszenia przez Gazetę.pl, że to Polak dostanie nobla z literatury, nie dla nas ten prestiż. Z fizyki Nobla dostali tak znienawidzeni przez patriotyczną część sceny politycznej Rosjanie. Nic nam nie idzie. Nie mamy sukcesów, jesteśmy do dupy. Nawet w sporcie dostajemy bęcki. Kubica ciągle mistrzem tylko siódemgo miejsca. Choć Gazeta Wyborcza okrzyknęła go mistrzem, to na podium był tyko raz! Małysz zaraz zakończy karierę, a Gołota wiadomo...  Tylko budowa tego jeziora nam zagwarantuje wzrost morale.

* Polska stanie się atrakcyjniejsza też dla cudzoziemców. Pijani Anglicy na swoje stag parties będą mogli przyjeżdżać nie tylko do Krakowa. Kraków od nich odetchnie (oni turystów i tak mają i będą mieć), a Łowicz czy Łęczyca na pewno chętnie przyjmie ich funty. Słyszycie to na Gatwicku: "Fourteen ticekts to Ozorkoov please".

* Dzięki wodzie zakwitną inne biznesy nie tylko związane z obsługą ruchu turystycznego - np. produkcja jachtów, osprzętu. Kto wie może jakaś nowa polska firma stanie sie potentatem w produkcji nart.

Możliwości jest wiele. Potencjał ogromny. Zyskać może każdy. Budujmy czym prędzej :)

Zobaczcie na innej skali jak piękne i duże będzie nasze jezioro.

jezioro centralne

Porównajcie je teraz do Mazur. Śniardwy przy nim to prawie kałuża. Skala ta sama. Widać różnicę?

MAzury

A to porównanie (skala ta sama) Balatonu

Balaton

środa, 19 maja 2010
Powódź na Wiśle. Żadne wały nie pomogą

Obejrzałem telewizor, przeczytałem internet. Wszędzie mówią, że powodzi można było uniknąć wzmacniając wały, regulując i pogłębiając koryta rzek. Miliardy złotych psu w dupe. Żadne pieniądze nie poskromią natury. Można zwyczajnie oddać rzekom co ich i zapomnieć o wałach. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Wyraźnie widać gdzie była rzeka. Dziś najczęściej są to tereny odcięte od Wisły wałami. Co ciekawe granica województw idzie ciągle po starym korycie. Dziś Wisła idzie nowym, prostym korytem.  Nie łudźmy się. Ta rzeka się upomni o swoje. Jednyną rozsądną rzeczą wydaje się więc nie wzmacnianie wałów, a odsunięcie wałów od Wisły. Wiem trudne, kosztowne, ale jednorazowo. Na umacnianie wałów, na odszkodowania dla powodziań będziemy wydawać pieniądze co rok.

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

Koniecznie - Stefan Bratkowski: Woda, katastrofa i przyszłość

środa, 28 stycznia 2009
byndzie wojna

GW pisze: Pomysłów na wydatkowane publicznych pieniędzy administracji nowego prezydenta nie brakuje. Ot choćby - 400 mln dol. dostanie NASA, aby zajęła się badaniem zmian klimatycznych, 650 mln gospodarstwa domowe, których nie będzie stać na telewizję cyfrową. 41 mld dol. dostaną lokalne szkoły, 1,1 mld Amtrak - należąca do państwa linia kolejowa łącząca Waszyngton z Nowym Jorkiem i Bostonem. W całej swej 37-letniej historii Amtrak ani razu nie zanotował zysku. Za 600 mln dol. urzędy federalne kupią samochody ekologiczne, za 275 mln Departament Stanu kupi komputery. 200 mln pójdzie na porządkowanie publicznych placów, łącznie z sadzeniem świeżej trawy.

Niektórzy mówią, że wielki kryzys zakończył się nie dzięki programowi New Deal, ale dzięki wojnie i wydatkom na nią. 

Czyli będzie wojna (bo i wyngiel jest we wiosce)

ale są inne opinie: Well, Robert Higgs argues that recovery didn't take place even during the war, that it didn't take place until the election of a Republican Congress after the war, because all of the seeming recovery during the war was based on government spending rather than on the resumption of private investment, and the resumption of private investment didn't take place until well after the war. But certainly to the extent that there was a recovery during the war years I don't see it simply as a result of the expenditure of billions of dollars.

Ja uważam, że nasz kraj uratować może nowa gałąź gospodarki. W tym kraju tego surowca nie brakuje, pieniędzy góra do wyjęcia, roboty po pachy, tylko skutecznie zacząć działać. Wystarczy wyjść na pierwszą ulicę i zobaczyć zaparkowane samochody - na trawnikach, na przejściach dla pieszych, na przystankach... Przejść się nie da tyle tego gówna stoi. 

Obama chce płacić za sadzenie trawników. U nas trawniki niszczą samochody. Nie trzeba nikomu płacić wystarczy przegonić samochody :)

Mandacik i trzy kroki dalej, mandacik, trzy kroki mandacik. 

polskie trawniki, trawnik

polski trawnik