O autorach
Zakładki:
BLOGI
BLOXY
FBA - FAJNY BLOX ALLIANCE:
GAZETY I INNE:
GOŁA BABA EWRYDEJ:
LANDSCAPE:
MIASTA
MOJE:
NATURA 2000:
PRZYDATNE
PRZYRODNICZE:
ROŚLINY
RZECZNE STRONY
SZTUKA
TURYSTYCZNE i INNE
WARSZAWA
Z
|
poniedziałek, 16 listopada 2009
śledzie rzucili na Terespolskiej
dziwny jest ten świat. a w zasadzie straszny...
z sondażu Na co zapolujesz w H&M obok gepardziej torebki i futrzanej kamizelki zabrakło mi kurtki ze skórek od chleba i kozaczków z mamuta.
czwartek, 12 listopada 2009
nalepka chrześcijańska
znalazłem dziś taką malutką chrześcijańską nalepkę. w zasadzie to moje dziecko znalazło i pyta tata a co tu jest napisane?
polish outdoor
wstęp z wyjaśnieniem: poniższe dwa obrazki krążyły po sieci, więc pozwoliłem sobie je również przywłaszczyć, bo służą dobrej idei. Dworzec kolejowy w Berlinie - stan obecny oraz stan hipotetyczny jakby wyglądał, gdyby zarządzali nim Polacy Rzygać się chce, ale tak niestety wygląda nasz kraj. W tym kontekście zdumiewa mnie poruszona przez GW Lublin sprawa nielegalnego banera wyborczego jakiejś pani poseł. Tu na zdjęciu poniżej widać baner pani Gąsior-Marek. Pewne stowarzyszenie działające na rzecz estetyki miasta zgłosiło, że on szpeci bydynek. Nie da się temu zaprzeczyć. Szpeci, ale na zeusa czy tylko on! Oczywiście te wszystkie najebane bez składu i ładu dykty, pierdoły, gówno wszelkie maści ozdabia te gmachy. Pespi, srepsi, nieruchomności przykrywające boniowanie, elka zasłaniająca balkon... Wszystko tu jest spierdolone, usrane, ten baner w tym krajobrazie mnie już nie rusza.
Oczywiście to może nie są najważniejsze problemu naszego kraju, ale na zeusa dlaczego tu przestrzeń publiczna musi być taka spierdolona. Świecący mega telewizor zakrywa łuki - jedyną formę wyróżniającą ten gmach z nijakiego tłumu + inne formy za przeproszeniem outdooru. Zgroza.
Dbanie tylko o swoje. Czyste bankowe okna z ładnymi panami zapraszają do czystego wnętrza. 15 cm dalej algi (czy coś) pożerają budynek
Buda z dykty na środku ruchliwego chodnika. W tle nowoczesna stoliczna architektura, pocztówkowy landmark - duma nowej Polski.
Zabytki usrane dyktą.
Samochody parkujące na wyremontowanej wizytówce miasta. Olej z silnika kap kap, leci na białe drogie marmury. Już dziś tam jest chlew. Za parę lat znów wydamy szmal na remonty. A co tam kurwa stać nas.
A mówi się, że bazar na stadionie x-lecia to wrzód na warszawskiem ciele. Chyba na dupie. Cała ta nasza kraina się składa z samej dupy. To znaczy myśmy z niej zrobili dupę, bo to przeciez piękny kraj.
Widziecie tu jakąś różnice? Czy jest jakoś gorzej? Chyba lepiej, tu przynajmniej jest jednolicie :)
poniedziałek, 09 listopada 2009
Piesi w Warszawie będą spychani do podziemi
Ja pier.... Warszawa się będzie zmieniać: ... w planach jest definitywna likwidacja niektórych przejść przez ulice. Najwięcej zniknie ich przy Dworcu Wileńskim ... W kilku miejscach znikną zebry wymalowane na jezdniach. W zamian przy stacjach zostaną wykopane przejścia podziemne... Niektórzy uważają, że miasto popełniło błąd, zlecając zaprojektowanie pl. Wileńskiego drogowcom. Ci znowu chcą go w większości zalać asfaltem, a niektóre chodniki nawet zwęzić. Całość tego horroru tu Jak zwykle na forum rąbanka. Zwycięzcą dla mnie jest wpis: Komuchom spod znaku "miłośników komunikacji miejskiej" tego nie wytłumaczysz. Dla nich wszystko co prywatne (a samochód szczególnie) jest złe. I tak trzymać! Zakazać ruchu pieszego! Karać tych, którzy chodzą piechotą + nałożyć na tych, którzy nie mają aut wysokie podatki. A rowerzystów na przymusowe roboty (do mycia samochodów). Warszawa będzie pierwszym prawdziwym miastem samochodów. Na razie taki pomysł przedstawiono w komiksie tylko. Mamy szansę być w awangardzie świata.
Ponoć na świecie robieją tak, że pieszego się preferuje, ale przeca nie po to se kupilim samochody, by jeździć komuszymi autobusami i tramwajami.
Fot. GW Przykład otwartego tydzień temu skrzyżowania przy Oxford Circus w Londynie pokazuje, że oprócz przejść podziemnych mogą istnieć pasy uliczne, nawet na skos skrzyżowania.
czwartek, 05 listopada 2009
wojenne czytanie
Tak mniej więcej od początku września przez nocy długie godziny ślęczałem nad rozmaitymi tekstami wojennymi. Brnąłem przez historie bitew, życiorysy dowódców i nazistów, przez nieznane historie powstania zamojskiego, aż po te najczarniejsze - historie obozów zagłady. Auschwitz, Sobibór, historie oprawców i ofiar. Przez cały ten horror, który torpeduje zasady normalnego funkcjonowania. Zmienia percepcję otoczenia. Każe spojrzeć głębiej. Blichtr nasz powchedni staje się jaskrawszy. Potem jakoś przywykłem. Przy tej masie tragedii, obrazów pogardy, upokorzenia, przerażenia przestało mnie to tak mocno poruszać. Wydarzenia te stały się dla mnie historią, mniej obrazami rozpaczy. Mogłem już spokojnie, bez wzburzenia wracać do wybranych fragmentów. Oglądać filmy, zdjęcia z obozów, ciała, martwe dzieci... Wydawało mi się, że mnie już niewiele wytrąci z równowagi, że to uodpornia. Że to historia i tyle. Ale nie Zupełnie wymiękłem przy zdjęciu dzieci prowadzonych do wagonów. Zdjęcie towarzyszyło tekstowi w rzepie. Ot zwykły tekst o współczesnej Łodzi i w nim fragment opisujący poniższe zdjecie .. w ciągu dziewięciu dni Żydzi mieli oddać starych i chorych, a także dzieci do dziesiątego roku życia. – Zachowały się zdjęcia, gdy idą na śmierć pięknie ubrane w białych marynarskich kołnierzykach – opowiada Agnieszka Ostapowicz. Niemcy wywieźli ich do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem...
Potem znów mnie poraziła mnie historia Henia Żytomirskiego. Niezwykle mnie to wzruszyło. Podobnie jak Henio ja też nie rozumiem tego świata. Nieważne i nieistotne stało się naszą codziennością. Nasze zajęcia tak nieważne. Nasze cele tak nic nie znaczące. Skupiamy się na niestotnym. A przecież jest tyle do zrobienia. Jeden cytat tu wkleję. Z wywiadu z Bohaterem Sobiboru. Bardzo poruszający. SASZA: Wieczorem, w dniu naszego przyjazdu, zapytałem jakiegoś więźnia o dym wydobywający się zza ogrodzenia w północnej stronie obozu. Spojrzał na mnie i odpowiedział rzeczowym tonem: „Ludzie, z którymi przyjechałeś? Opuszczają Sobibór w dymie." Od niego dowiedziałem się prawdy na temat fabryki śmierci, ale pracując w lesie byłem oddalony od bezpośredniego kontaktu z morderstwami dopóki... (jego głos załamał się, a po policzkach potoczyły się łzy, to samo zdarzyły się kilka lat później, gdy spotkaliśmy się w Moskwie) dopóki pracując w lesie nie usłyszałem wśród dochodzących zza wzgórza głośnych i oszalałych krzyków, głosu dziecka wołającego rozdzierająco - Mama, mama! Wtedy zdałem sobie sprawę, że pracowałem w pobliżu komór gazowych i pomyślałem o mojej córce Eloczce, którą zostawiłem na wsi na Ukrainie. ---- ku pamięci niektóre różności na które natknąłem się w ostatnim czasie: likwidacja transportów wrześniowych Otto Palitzsch - zakochany zbrodniarz opowiem wam o pewnych Żydach z Płocka wywiad Tomasz Blatta z Karlem Frenzlem zdjecia ze strony muzeum Auschwitz historia obozu Auschwitz - strona oficjalna muzeum historia Fredy Hirscha - blok dziecięcy w Auschwitz Treblinka na www.holocaustResearchProject.org Franz Stangl - HolocaustResearchProject.org Wywiad Tomasza Blatta z Saszą Peczorskim
poniedziałek, 02 listopada 2009
niedziela, 01 listopada 2009
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||