Blog > Komentarze do wpisu
Powódź na Wiśle. Żadne wały nie pomogą

Obejrzałem telewizor, przeczytałem internet. Wszędzie mówią, że powodzi można było uniknąć wzmacniając wały, regulując i pogłębiając koryta rzek. Miliardy złotych psu w dupe. Żadne pieniądze nie poskromią natury. Można zwyczajnie oddać rzekom co ich i zapomnieć o wałach. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia. Wyraźnie widać gdzie była rzeka. Dziś najczęściej są to tereny odcięte od Wisły wałami. Co ciekawe granica województw idzie ciągle po starym korycie. Dziś Wisła idzie nowym, prostym korytem.  Nie łudźmy się. Ta rzeka się upomni o swoje. Jednyną rozsądną rzeczą wydaje się więc nie wzmacnianie wałów, a odsunięcie wałów od Wisły. Wiem trudne, kosztowne, ale jednorazowo. Na umacnianie wałów, na odszkodowania dla powodziań będziemy wydawać pieniądze co rok.

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

powódź na Wiśle

Koniecznie - Stefan Bratkowski: Woda, katastrofa i przyszłość

środa, 19 maja 2010, tobrze

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/05/24 18:04:20
Można było w tym sensie, że gdyby nie budowano na polderach, to woda popłynęłaby sobie nie szkodząc ludziom - najwyżej zalewając pola.
No, ale u nas buduje się nawet tam, gdzie wiadomo, że nie można - jak w nieszczęsnym Wrocławiu, na przykład.